sowa magazine
pon - 16.02.2009
Iwo Cyprjan Pogonowski: Apartheid w Izraelu
Członek parlamentu palestyńskiego Mustafa Barghouti napisał, że w ostatnich wyborach Izrael dokończył swojej transformacji w państwo apartheidu. Zasadniczo zgadza się z nim Neve Gordon, profesor nauk politycznych na uniwersytecie Ben-Guriona, autor książki Izrael’s Occupation.
Izrael, według profesora Gordona, żyje w stałym kryzysie i przed wyborami rysowały się dwie alternatywy. Albo nawrót ku moralności i zaakceptowaniu Arabów, albo dalszy zwrot na prawo ku ksenofobii, neofaszystowskich tendencji oraz propagandy w tradycji Talmudu, oskarżającej przeciwników o wszystkie własne grzechy.
W wyniku ostatnich wyborów mapa polityczna Izraela przesunęła się w kierunku skrajnej prawicy partii Kadima i Likud, które wywodzą się z żydowskiego ruchu faszystowskiego w przedwojennej Polsce, Bejtaru, do którego podobną nazwę nosi dzisiejsza partia Beitein, a samo słowa Beitar jest używane nadal w nazwach klubów sportowych. Obecnie trzy neofaszystowskie partie zdobyły głosy około 80 procent wyborców, co zapewne okaże się bardzo szkodliwe dla sprawy pokoju na Bliskim Wschodzie.
Podobnie sądzi dr Mustafa Barghouti, pisząc, że w wyniku ostatnich wyborów nastąpił nawrót do rasizmu żydowskiego, tak że państwo Izrael ulega ostatecznej transformacji w państwo apartheidu z rasistowskim systemem politycznym. Jest to rezultatem dwóch procesów. Pierwszy z nich to zakorzenienie w społeczeństwie strachu i nienawiści do Arabów w wyniku działań rządu Izraela oraz całego kompleksu wojskowo-przemysłowego, wspomaganego rasistowską indoktrynacją armii przez rabinat wojskowy. Drugim jest żydowska dominacja mediów zachodnich, które zwłaszcza pod naciskiem lobby Izraela praktycznie stały się wspólnikami w zbrodniach wojennych na terenie Gazy, Iraku, etc. W mediach tych panuje milczenie na temat rzeczywistości czterdziestoletniej okrutnej okupacji ziem Palestyńczyków.
Obecnie Izraelczycy uważają, że mogą bezkarnie robić z Arabami, co im się podoba, obserwując w mediach zachodnich kompletny brak krytyki wobec okrutnego łamania praw ludzkich przez Żydów w Palestynie. W rezultacie skrajni syjoniści doszli do przekonania, że dysponują dostateczną kontrolą nad opinią Zachodu, żeby móc iść w kierunku rasistowskiego systemu apartheidu, czego jesteśmy obecnie świadkami. Beniamin Natanyahu to otwarty rasista, a pani Livini pokrywa swój rasizm szminką. Barak przewyższa rasizmem oboje z nich, nie mówiąc o Avigdorze Liebermanie, niebezpiecznym neofaszyście, który publicznie chwali się, że mordował Palestyńczyków własnymi rękami(...).
http://www.pogonowski.com/display_pl.php?textid=933
